Zachciało mi się płakać, bo znów nastał dzień, w którym zabrakło odwagi
Wyrwałam więc kolejny z kontekstu grzebiąc w tamtym braku zakończenia
Nie przywiążę wagi na zbyt długo, żeby szybciej było lżej
Smutną łyżką zamieszam w kotle uczuć nad otwartym ogniem
Bo tak mi się nagle przypomniało jakie to wszystko było piękne
Parzę się dotykiem w tamtych miejscach, które chcą żebyś był
I z anielską cierpliwością głaszczę siebie po tym smutnym sercu
Konsekwentnie uczepiona jak rzep psiego ogona, gnam w sobie tylko znanym kierunku
Zadomawiam się z innej perspektywy w chwilach, na nowo przecierając szlaki
Przymarzłam chyba odrobinę do wyobrażeń w tamtą stronę
Zapominam jeszcze raz z premedytacją, że planowałam rozgrywać inaczej
Próbuję zaprać plamy, które kłują w oczy, choć zabrakło środków do wywabiania
Nadszarpnięte uczucia łagodnie układam w tamtym miejscu, gdzie było najpiękniej
Nie tamuję już przepływu słono – gorzkiej prawdy uprzykrzając chwilę
I znów w tych wyższych rejestrach zaczyna mi się łamać głos
Zadaję pytania w stylu retorycznym udając, że szukam na nie odpowiedzi
Coś ewidentnie w środku się potłukło, bo daje dziwne odczucia przy każdym wdechu
I wplatam sobie tamto westchnienie po raz kolejny przekornie w czas
Zawodowo wiem, jak udawać, ale dziś okazało się silniejsze
Wystawiam więc do wiatru wszystko, co do tej pory wypracowałam
Przywołując znów w pamięci tamten cudny skrawek z tego życia
Czasem nie wystarczy zamknąć tak po prostu drzwi i odlecieć
Zwłaszcza, gdy nierówno rozdał karty nieupoważniony ktoś
Zrezygnuję na ten moment z cytowania trudnych formuł myśli
Podtrzymam siebie w pionie w tej zachwianej równowadze sił
I spróbuję odnaleźć teraz spokój w niecodziennej czynności
Założyłam wygodniejsze buty na ten wyboisty spacer
Szklankę wypełniłam do połowy, póki co, spróbuję nie zmienić zdania
Ponowiłam kierunek wysyłania myśli, niech manifestacja wie, gdzie zmierzać
Uwolniłam się od zmartwień i próbuję radykalnej akceptacji
Wybrałam sobie takie emocje, które powoli przypominają, jak się oddycha
Widocznie trzeba oddzielić jeszcze raz okruszek od okruszka
Napełniłam kieliszek, więc zacznę teraz zanim zaburzy percepcję
Wytrwale sprzątam i coraz ładniej to zaczyna wyglądać
Nie będę szukać sensu, bo udało mi się wrócić do siebie
Potańczę
P.S. Dziękuję, że jesteś
P.
Ten post ma 8 komentarzy
Jaki piękny ten smutek…
❤️
Jak czytałam w tle moich myśli leciała Paktofonika chwile ulotne ❤️ uwielbiam.
Już wiem że będę cytować moją ukochana autorkę 🫶
Kocham 🥺❤️
Wciąż nie umiem sobie odpowiedzieć na pytanie, czemu za każdym razem czuję taki mocny bol w piersiach i radosc…
Nie spodziewałam się że będę czekać z niecierpliowscia na każdy Twój wpis..😊❤️
Maja taka magię i realność, cała gamę emocji. Zupełnie jakbyś docierała do najbardziej skrywanych uczuć…
Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo cieszą mnie i pomagają mi Twoje posty❤️
Ojej dziękuję 🥺 Ty nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak wiele znaczą dla mnie Twoje słowa 🥺❤️ potwierdzasz, że warto dzielić ze światem to, co siedzi najgłębiej w serduchu ❤️
Podpisuję się pod powyższym komentarzem.
🤍🤍🤍