Siedem Planów Egzystencji

 

I believe that unarmed truth and unconditional love will have the final word in reality. This is why right, temporarily defeated, is stronger than evil triumphant

~ Martin Luther King Jr.

***

Obudziłam się dziś z poczuciem bycia we właściwym miejscu, tak w życiu. Z ekscytacją pomieszaną z uczuciem wolności umiejscowionymi gdzieś w dole brzucha, w przestrzeni kreacji. Zakończyłam jeden z fragmentów czy rozdziałów swojego życia doświadczając ulgi. Mam wrażenie jakbym nareszcie oddychała pełną piersią.

Każdy z porannych rytuałów dziś miał inne i głębsze znaczenie. Każdy z nich rozpuszczał się w części mnie, którą dopiero odkrywam. Części, której jeszcze do końca nie znam. Nie do końca rozpoznaję. A jednocześnie takiej której czuję, że szukałam całe swoje dotychczasowe życie w obecnej rzeczywistości. 

Odwaga jest kluczowym uczuciem w ostatnich miesiącach. Odwaga, o którą siebie nie podejrzewałam. Dziś mam wrażenie, że jeszcze całkiem do niedawna próbowałam swojego życia na różne sposoby, w różnych konfiguracjach, z różnymi przyprawami. Czy smakowało? Nie zawsze. Czy było warto? Bez dwóch zdań. Dziś jestem kim jestem dzięki każdej z osobna i wszystkim naraz decyzjom jakie podjęłam. Zarówno tym dobrym, jak i „złym”. Bo nie ma czegoś takiego jak złe decyzje. Każda jest po coś, sztuką jest uświadomić sobie po co. Dziś mam wrażenie, że zrozumienie swoich teoretycznie „złych” rozpykałam po mistrzowsku.

Od zawsze czułam się inna i choć przez długi czas miałam wrażenie, że nie pasuję, to dziś śmiało mogę powiedzieć, że bardziej pasować bym nie mogła. We łzach i w smutku zamknęłam ponad dziesięcioletni rozdział swojego życia. I wcale nie było łatwe ostatnie przejście przez wszystkie drzwi, zamknięcie za sobą tych ostatnich, ostatnie odbicia przepustki. Ludzi zawsze będzie brakować, bo to Ich obecność ma najbardziej znaczący sens. Ale to przecież nie koniec świata. Tylko nowy początek. Kolejny rozdział. 

Swoją wolność miałam zaszczyt świętować z wśród niesamowitych Osób. Na kursie Siedem Planów Egzystencji, z moją Guru – Marianną Bartke. Jezusem współczesnego Świata, w przepięknych, kolorowych sukniach. Esencję czystego dobra. Cudownie magiczną Kobietę, w której żyłach płynie bezwarunkowa miłość. Żywą stąpającą po Ziemi Świadomość, do której mierzę.

Mam poczucie, że odnalazłam swoje Plemię. Istoty tak magiczne, tak podobne i jednocześnie tak różne. Spędziliśmy razem 5 dni, które dla mnie było jak 5 tygodni. Wszyscy tak cudownie nienormalnie normalni. Mówiący totalnie w moim języku. Niekiedy w porozumiewaniu się telepatycznym. Nie pamiętam, kiedy w tak krótkim czasie tak wiele się śmiałam, płakałam, wzruszałam. Tak wiele uwalniałam, aktywowałam. Tak wiele doświadczyłam na niedostępnych dotąd poziomach. Byłam wśród Swoich. Byłam wśród swojej Rodziny Dusz.

Tych doświadczeń nie da się opisać wystarczająco dobrze słowami. Mam wrażenie, że czegokolwiek bym nie powiedziała czy napisała, nie odda to ogromu mocy tych doświadczeń. Wiedziałam jadąc tam, że będzie czad. Ale nie spodziewałam się, że aż taki.

Z tego miejsca chciałam z serca podziękować Tobie Marianno za to, że ściągnęłaś nas do siebie. Za Twój magnetyzm, poczucie humoru, świadomość, chęć niesienia pomocy, przebudzenia innych, za miłość bezwarunkową, którą jesteś, wspólne chwile o poranku podczas Rytuałów Tybetańskich. Za przepiękny utwór, który stał się Hymnem naszej Grupy i tego wspólnego czasu w Klembowie.

A Wam moje Plemię za to Kim jest każdy z Was z osobna. Za Waszą obecność. I również bezwarunkową miłość. Za gotowość do zmian, niezależnie od trudu z jakim się to wiązało. Za wspólne śniadania i obiady. Spacery. Rozmowy. Wspólne poranki podczas wyżej wymienionych praktyk. Poranne tańce, ale też te intuicyjne podczas Warsztatu prowadzonego przez moją Siostrę Bliźniaczkę z kilku żyć, nareszcie odnalezioną. Za Przestrzeń Dźwięku, która tak pięknie nas otuliła i otworzyła na nowe. Za Warsztat z Neurografiki, który był naprawdę inspirujący. Za szaleństwo jakiego można było doświadczać dzięki tym najbardziej krejzolskim z Was. Za wsparcie w chwilach w których tego potrzebowałam, ale również za zaufanie i prośby o moją pomoc. To był niespodziewany zaszczyt móc pokazać niektórym z Was kawałeczek swojej magii.

To naprawdę były niezapomniane chwile. To było tak przepięknie magiczne 5 tygodni zamkniętych w 5 dniach jakich nie doświadczyłam do tej pory. Wróciłam w nowej energii. Zdecydowanie odmieniona. Z nowym zrozumieniem. Nową świadomością. Zachwytem. Otwartością. Wiarą. Odwagą. Kreatywnością. Ale też odpuszczeniem. Jeszcze większymi pokładami bezwarunkowej miłości. Naładowana tak jakby mnie ktoś podpiął niewidzialną wtyczką do Siódmego Planu na stałe.

Jestem inna. I to naprawdę piękne uczucie. I dziś rozumiem, że to co idzie już jest, że to co przede mną mam już w sobie.

Jestem pewna, że jeszcze wiele przed nami tak pięknych i jeszcze piękniejszych chwil. To był zaszczyt móc Nas Wszystkich doświadczać w tak niepowtarzalny sposób.

Wielka Wdzięczność, do końca Świata. Tego i każdego kolejnego jaki kiedykolwiek nastanie. Kocham Was ❤️

 

P.S. Dziękuję, że jesteś 🤍

P.

Dodaj komentarz