Choruję

 

Każdy ma takie chwile, że w duszy deszcz pada

 

~ Każdy ma chwile – Grammatik

 

***

 

Pada deszcz. Nie pozwala zapomnieć. Blokuje drogę ucieczki. Narusza sen. Wybija, a później dobija. Próbuje się przebić na wszystkie sposoby. Zawraca w głowie bez powodu. Pulsuje nieprzyjemnie w skroniach. Bez ostrzeżenia. Śmieje się z prób racjonalnych wyjaśnień.

„Uciekasz”. Serce dudni w takim rytmie. Kłuje zewnętrzne warstwy. Gryzie. Szczypie. Zaprasza do środka. „Gdzieś polazła?”. Skrzekliwym głosem. „Nie wiem” odpowiadam padając na kolana. Próbuję uparcie znaleźć drogę powrotną, ale zniknęła z pola widzenia.

Zarosła. Natłokiem myśli, zdarzeń, wydarzeń, smutków, radości, nowości, nauki, ilości rzeczy do zrobienia, do stworzenia. Przerosła. Mnie. Podtopiła. Zabrała trochę tlenu. Zostawiła z zadyszką.

Biegłam, choć nogi odmawiały posłuszeństwa. Działałam, choć powinnam usiąść. Uśmiechałam się, choć chciałam płakać. Myśli bombardują głowę. Rozpraszają, na wszystkie strony świata. Odebrałam sobie prawo, aby czuć.

Uciekałam od emocji, które krzyczą od wewnątrz. I na powierzchni tworzą nieprzyjemne działania. Zawody. I żal. Do siebie. I od Innych. Bo ten, kto ocenia nie dba o to, że czujesz. Bo łatwiej się wytyka niż próbuje zrozumieć.

Nie robię nikomu krzywdy. I nie mam złych intencji. Mam w sobie coś, co powoduje upadki. Temu czemuś czasem trzeba ustąpić miejsca, kiedy chce grać pierwsze skrzypce. Więc graj. A ja będę obserwować. I leczyć. Bo zdrowie jest najważniejsze.

Zatrzymałam się dziś. Przestałam pędzić, zaczęłam być. Nie gonię na szczyt, upadam na kolana. Nie jestem produktywna, jestem obecna. Nie śmieję się tylko płaczę, bo cisną się łzy. Przestawiłam budzik, żeby udawać, że śpię. Przestałam uciekać, zaczęłam czuć. 

Choruję. Podjęłam leczenie. Jestem. Przepuszczam przez siebie wszystkie emocje, na które zrobiłam miejsce. Przytulam siebie z czułością. Przytulam ciemność. Cień. Podobno najciemniej jest tuż przed wschodem słońca. Spróbuję przebyć tą najdłuższą i najtrudniejszą drogę do przebycia. Tą z głowy do serca. Uzdrawiam siebie. I wiem, że będzie dobrze.

Jestem obłędnie szczęśliwa. Moja codzienność zmieniła się nie do poznania i nie zamieniłabym się na życie z nikim na świecie. Każdego dnia budzę i kładę się spać z wdzięcznością na ustach za piękno, dobro, szczerość, prawdę i miłość jakich mam zaszczyt doświadczać, tak po prostu. Moje życie to CUD.

Ale jestem tylko człowiekiem. I tak właśnie wygląda prawdziwe życie. Że czasem trzeba się zatrzymać. Trzeba mocniej czuć. Trzeba pozwalać na wszystkie emocje. Z każdą być. Czasem procesy sięgają bardzo głęboko. Czasem bardzo drapią, szczypią i gryzą. Otępiają. Nie chcę uciekać.

Można w obłędnym szczęściu osiągać niziny własnych możliwości. I wiesz co? To też jest okej.

 

P.S. Dziękuję, że jesteś 🤍

P.

Ten post ma 4 komentarzy

  1. Bartek

    Kocham to jak czujesz i jak o tym piszesz. To zaszczyt być z Tobą♥️

    1. P.

      Bez Ciebie bym tak nie czuła ❤️

  2. Malwina

    Cudnie ❤️😘 uściskuje i dziękuję za „słowo” na piątek 🤩

Dodaj komentarz