Słyszał, bo o Niej mówili. Podobno faceci są jeszcze gorsi, jeśli chodzi o takie rzeczy. W zasadzie chyba faktycznie tak jest. Jeszcze Jej nie spotkał, a wiedział, że rozpozna na pierwszy rzut oka. Miał Ją gdzieś z tyłu głowy. Ale to była taka zwykła myśl. O tym, że ktoś istnieje. Nie przywiązywał większej wagi. Tamtego dnia, nie miało Go tam być. Burza nie zachęcała do wychodzenia z łóżka. Ale był uparty. W ostatniej chwili podjął decyzję o wyborze miejsca. Tam był jedynie kilka razy, nic Go do tej pory nie zatrzymało na dłużej. Nie wiedział jeszcze, jak bardzo zatrzyma.
Żyła. Z dnia na dzień. Powoli przestawała się bać. Świat obudził się w tym kolejnym cyklu na nowo i aż brakowało czasu na zachwyt nad wszystkim, co się urodziło. To nie był moment, w którym spodziewała się jakichkolwiek przełomów. Jedynym, który brała pod uwagę była burza, która potencjalnie powinna pokrzyżować plany, ale jedyne, co udało się jej osiągnąć, to delikatnie je zmodyfikować. Przynieść świeżość. Więcej powietrza, do wzięcia głębszego oddechu. Nie była typem osoby, która szybko odpuszczała. Trudno Ją było zatrzymać, jeśli sama tego nie chciała, lub Siła Wyższa nie zadecydowała za Nią. Zjawiła się odrobinę wcześniej. Zaczęła wykonywać rutynowe czynności. Zagłębiła się w dźwięki, które rozbrzmiewały Jej w głowie.
Wszedł jak do siebie. Orientował się mniej więcej co, gdzie się znajduje. Słuchając tego, co zawsze kopało do działania, skupił się na sobie. Nie rozglądał się. Rzadko to robił. Niczego nie szukał. Nie miał potrzeby. Przyszedł tam w wiadomym celu. Coś Go jednak ruszyło i spojrzał w prawą stronę. Zobaczył Ją. Nie robiła tego o czym wszyscy mówili. Po prostu była. Wyglądało na to, że też niedawno przyszła. Ale On już wiedział. Po prostu czuł, że to musi być Ona. Spoglądnęła na Niego przelotnie. Nawet nie był pewien, czy Go dostrzegła w tym tłumie. Nie uważał, że wyróżniał się jakoś specjalnie na tle pozostałych. Od tamtej pory zaczął się rozglądać. Szukał Jej spojrzeniem, przez cały czas. Tłumaczył sobie, że nie, bo nie po to tam jest. Nie taką rolę pełnił. Nie powinien sobie na to pozwalać. To było jednak silniejsze od Niego. Po chwili potwierdziła swoim zachowaniem, to, o czym mówili. Tak, to była na pewno Ona. To nie podlegało dyskusji. I owszem mieli rację. Odrywał wzrok, tylko dlatego, że nie byli tam sami. Przestrzeni było dużo. Ludzi, również. Okazało się jednak, że wszystko, co planował robić, dziwnym trafem za każdym razem „robiło się” gdzieś blisko Niej. Prawdopodobnie podświadomie, coś chciało Jej Go pokazać. Gdzieś w sobie chciał, żeby Go dostrzegła w tym tłumie. Żeby zauważyła, że On Ją dostrzegł. Zerkała co jakiś czas. Musiała zauważyć. Ale nie było w tym żadnego przełomu. Imponowało Mu to, jak skupiona była. Ile uważności i spokoju wkładała w każdą wykonywaną czynność. Kiedy ktoś nagle do Niej podszedł, żeby się przywitać, Jej uśmiech rozpromienił przestrzeń wokół. Wiedział, że nie powinien. Walczył sam ze sobą. Nie potrafił tak na 100%. Miała nad Nim przewagę, jakąś dziwną kontrolę. A przestrzeń do dyspozycji jakby usilnie starała się kurczyć, dopasowując do Jego możliwości bycia przy Niej. Jak najbliżej.
Od razu Go zauważyła. Kiedy szedł w wybrane miejsce, odniosła wrażenie jakby czas spowolnił. Wszystko się wyostrzyło. I niezależnie od tego ile osób było wokół, Ona widziała tylko Jego. Teoretycznie pasował, bo sytuacja w ostatnim czasie diametralnie się zmieniła, ale jednak nie pasował. Było w Nim coś takiego, co odbierało realność tamtej chwili. Wyglądało to dla Niej tak, jakby pomylił scenariusze. Jakby wszedł nie na tą scenę, na którą powinien. Jakby pomylił bajki. Nie pasował. Bo Kogoś takiego nie spotkała nigdy. Nie w tamtym miejscu, w którym nieprawdopodobne rzeczy się nie zdarzały. Nie aż tak nieprawdopodobne. Był Postacią tak bardzo wyróżniającą się w tym tłumie, że każdy musiał Go zauważyć. Był idealny. Tak nienaturalnie idealny, że całe to miejsce nabrało innych kolorów, kiedy po prostu wszedł. No nie pasował. Była zbyt nieśmiała, żeby pozwolić sobie pokazać, że Go dostrzegła. Bała się Jego spojrzenia. Bała się siły, która od Niego biła. Onieśmielał Ją. Bała się, że On to zauważy i nie będzie już odwrotu. Bała się, że pomyśli sobie „mam cię”. Nie chciała, żeby Ją tak miał. To nie był Ktoś dla Niej. To nie była ta liga. To były zdecydowanie za wysokie progi. Był tak autentycznie niedostępny dla kogoś takiego jak Ona, że w duchu śmiała się z siebie, że przebiegło Jej w ogóle przez myśl, że chciałaby, aby było inaczej. Nie zmieniało to faktu, że kiedy nie widział, mogła się Mu bezceremonialnie przyglądać. Badać Go. Dostrzec szczegóły. Obserwować ruchy. Upajać się Jego widokiem pielęgnując łaskoczące uczucie, które pojawiło się w dole brzucha. To było bardzo przyjemne uczucie. Powodujące, owszem zaróżowienie policzków, ale to dało się wytłumaczyć gorącem. Najważniejsze było, że nie widział, jakie uczucia powodował w Niej samej. Spoglądała na Niego ukradkiem, z ogromną dbałością o to, aby nie zauważył jak mocno była Nim zafascynowana.
Czas się kończył. Nie miał wyjścia. Choć chciał by te chwile trwały wiecznie, rzeczywistość zmuszała do powrotu. Czekał na swoją kolej przed wyjściem, nie potrafiąc wyrzucić Jej z głowy. Zastanawiał się, czy wrócić tam kolejnego dnia. Bił się z myślami i tłumaczył sobie w duchu, że nie po to tam jest. Ale nie dało się inaczej. A może jednak się dało? Wystarczyło wybrać to drugie miejsce. Wrócić tam na stałe i już nigdy więcej nie pozwolić na taką bitwę z własnymi myślami. Z samym sobą. Był Wojownikiem. Był silny. Bardzo silny. Tak, będzie ponad to. Koniec. Podjął decyzję. Już tu nie wróci. Wyszła zza rogu. Popatrzyła na Niego przelotnie. Była piękna. I poszła. Jednak nie był tak silny, jak Mu się wydawało.
Czas się kończył. Trzeba było wracać do domu. Nie dało się przedłużać w nieskończoność. Jutro przecież też jest dzień. W drodze do wyjścia zobaczyła Go. Siedział tam. Dostrzegł Ją. Onieśmielił swoim spojrzeniem. Zerknęła jedynie na Niego. Zabrakło Jej odwagi. On był jak z innej planety. „Chyba się zakochałam…” – jakaś taka dziwna pół żartem, pół serio myśl przebiegła Jej przez głowę.
Znów wszedł jak do siebie. Było wcześnie rano, nie mógł być pewien, że Jej nie spotka. Więc przez cały ten czas nieświadomie szukał Jej wzrokiem. A może świadomie? Nie przyszła. Musiał spróbować jeszcze raz. Później. Coś Go tam pchało i nie pozwoliło odpuścić. Więc spróbował. Ruszył z pewnością siebie w miejsce, w którym zaczynał poprzedniego dnia i rano. Jego głowa sama odchyliła się w odpowiednim kierunku, jakby podświadomie wiedział gdzie szukać. Była tam. Jeszcze piękniejsza niż poprzedniego dnia. Robiła dokładnie to samo, co wczoraj, na początku. Z tą różnicą, że teraz patrzyła prosto na Niego. Prosto w Jego oczy. Byli od siebie dość daleko, ale to nie umniejszało sile Ich spojrzeń, które wtedy spotkały się pierwszy raz. Tak wyraźnie. Na tak długo. Tak mocno przeszywając całe ciało dziwnym dreszczem. Nie skłamałby mówiąc, że przestał oddychać. Zatkało Go. Zabrakło powietrza. Na ułamek sekundy, w którym Jej spojrzenie pokazało tak wyraźnie, że Go widzi. Jego świat zwyczajnie się zatrzymał. Niewiarygodne było, jak jedna sekunda potrafi zmienić życie. Jeszcze nigdy nic takiego Go nie spotkało. Jeszcze nigdy nie doświadczył tak silnego uczucia. Jeszcze nigdy z taką chęcią nie łamał obietnic, które sam sobie dał. „Pieprzyć to” – pomyślał. Bo już wtedy wiedział, że jeśli nie spróbuje, będzie żałował do końca swojego życia.
Kiedy wszedł podążała spojrzeniem za Nim. Nie potrafiła się powstrzymać. Nikt nie byłby w stanie odwrócić Jej uwagi. To było silniejsze. Kiedy na Nią spojrzał, zastygł w bezruchu. Ona też. Nie odrywała od Niego wzroku, zbyt długo. Czas przestał płynąć. Świat stanął na głowie. Powietrze zgęstniało i przestało wpływać do płuc. W brzuchu kotłowało się stado motyli. Serce zaczęło walić tak mocno i tak głośno, że On na pewno je słyszał, nawet z tej odległości. On już wiedział. On już to czuł. Miał Ją. Tak po prostu. Nie musiał robić nic. Nie musiał się bardzo wysilać. Wystarczyło spojrzeć. Wystarczyło zatrzymać na moment świat.
To zdanie Ją onieśmieliło. Podziękowała i uciekła. On tego tak nie odebrał. Jej powiększone źrenice potwierdziły, że się nie mylił. Zdecydował, że nie odpuści. Zrobił kolejny krok. Zaczekał na Nią. Nie spodziewała się. Musiała przemyśleć. Dostała przestrzeń. Nie potrzebowała wiele. Wiedziała już tego samego dnia. Na upewnienie się dostała zdecydowanie zbyt wiele czasu. Zbyt długo nie udało się Go spotkać. Aż w końcu dziwne synchroniczności sprawiły, że znów się pojawił. I Ona też. Choć miało Jej nie być. Spojrzał na Nią jedynie przelotnie. Zgłupiała. Uciekał wzrokiem. Nie wiedziała, co się stało. Nie poddawała się. W końcu udało się Jej uchwycić Jego spojrzenie. Zaryzykowała. Uśmiechnęła się. I tamtego uśmiechu, który odwzajemnił, nie zapomni do końca życia. Obserwował Ją. Nieustannie. Uśmiechał się. To był dobry znak. Okoliczności nie sprzyjały. Ktoś starał się Ją pilnować. Poczekał. Starał się być blisko. Starał się nie pozwolić Jej uciec. Poszła. Poszedł za Nią. Zatrzymał. Pierwsze zdania. Usiedli. To samo miejsce, w którym wtedy czekał. Kolejne zdania. Jej ciepło. Jego energia. Jej uśmiech. Jego głos. Jej dotyk. Jego dotyk. Bezceremonialne wejście we wzajemne przestrzenie osobiste. Pierwsze żarty. Pierwsze wrażenia. Coraz większa fascynacja. Zgodziła się. Uśmiechy. Była warta tego, co uważał za okazanie słabości. Czuł, że jest warta wszystkiego. Nie było wątpliwości. Nie będzie zatrzymywał. Odezwie się. Nie mogła się doczekać. Uniósł ją nad ziemię, z lekkością. Poczuła Jego siłę. Zaskoczył Ją. To było urocze. Jej zapach. Jego zapach. Na skórze. We włosach…
Tak wygląda spotkanie Dwóch Połówek Jednej Duszy. A wszystko zaczęło się od jednego spojrzenia…
Bo widzisz… Miłość czasem zwyczajnie wyważa drzwi…
P.S. Dziękuję, że jesteś
P.
Ten post ma 10 komentarzy
❤️
❤️
Aż ciarki przechodzą jaknsie to czyta!
🥺❤️
I tak to właśnie się odbywa 🙂 🩶
🤍
„Miłość czasem zwyczajnie wyważa drzwi…” tylko dlaczego udajemy, że nas nie ma w domu? Dlatego, że jesteśmy zapracowani, zabiegani? Czy zwyczajnie nie wierzymy, że możemy jeszcze coś w życiu przeżyć całym sobą. Dziękuję Ci, Zatrzymałem się dziś na chwilę dzięki Tobie, by po prostu poczuć. Nie mogę doczekać się więcej.
Właśnie dlatego, że nie potrafimy się zatrzymać. Nie pozwalamy sobie prawdziwie czuć. Większość z Nas nawet nie wie jak. Nie rozumiemy, że wszystko czego szukamy i za czym biegniemy najzwyczajniej w świecie mamy w sobie.
Dziękuję 🤍
Z lekkością czyta się jak pięknie piszesz o uczuciach ♥️ Dziękuję.
To ja dziękuję ❤️