– Pamiętasz, jak mówiłaś, że chciałabyś pojechać na koncert Ludovico?
– Szukałem w Internetach, ale nie znalazłem nic w Polsce
– Okej…
– Ale gra w Mediolanie 14 grudnia. To jest sobota, moglibyśmy polecieć na weekend…
I polecieliśmy…
Że tak potoczy się moje życie nie spodziewałabym się za żadne skarby świata. Że takie rzeczy będą dostępne na wyciągnięcie mojej ręki nikt by mi nie wmówił jeszcze kilka miesięcy temu. O tym, że będę doświadczać takich emocji i miłości, które będą wyciskać łzy jak grochy z oczu pośrodku przepięknego parku przy zachodzie słońca w sercu Mediolanu sama nie potrafiłabym pomimo własnej kreatywności napisać marzeń.
Opowiem Ci jak to było. Pewnego piątku obudziłam się odrobinę wcześniej, choć ostatnimi czasy później niż dawniej. Bo czasy się zmieniły. Miałam cichą nadzieję, że wibracja na moim zegarku nie dotknęła delikatności pleców w które akurat w tamtej chwili się wtulałam dokładnie tak jak najbardziej lubię.
Wstałam po cichutku, zamykając za sobą drzwi, to był piękny czas na medytację i próbę uzmysłowienia sobie, że jestem już praktycznie całkowicie spakowana na wyjazd, którego fakt nadal do mnie nie docierał. To była dobra medytacja. Coraz głębiej wchodzę, coraz więcej mogę. Choć czasem rzadziej, choć czasem mniej. To ostatecznie mniej okazuje się więcej.
Dostroiłam się do tego dnia zgodnie z własnym zegarem, który nie mierzy czasu, a emocje. Poskładałam je wszystkie w jedną piękną całość, spakowałam do walizki, aby nie zapomnieć zabrać żadnej z nich. A później już kawy i uśmiechy przeplatały się we wzniosłych wibracjach chwil, gdzie tak o, przy piątku postanowiliśmy skoczyć do Mediolanu.
I czy naprawdę nie ma znaczenia, gdzie? Na dłuższą metę nie. Bo owszem to cudowne, kiedy możesz spędzić nie oczywiście piękne chwile w przepięknym apartamencie, z prawdziwą drewnianą podłogą, z turkusowymi ścianami, z lustrem w odpowiednim miejscu, w śnieżnobiałej pościeli, z Osobą którą kochasz całym sercem tak po prostu prowadząc długą dyskusję na tematy z gatunku filozofowania i przemyśleń i duchowości i ogromnej głębi i uczuć i emocji. Ale cieszysz się jak dziecko, nie z samego otoczenia, a z tego, że tak potraficie. Z tego, że właśnie tak zaczęliście ten dzień.
Mediolan? Jest przepiękny. To, że jest stolicą mody wyostrza sam fakt na każdym kroku. Ale nie to jest najważniejsze. Tam są przepiękne uliczki. O tej porze roku magicznie przystrojone. I śmieszne wąskie windy. I lecą czarne wióry. Tam są dwa miejsca w jednej z najbardziej obleganych pizzerii, właśnie o tej porze, bez rezerwacji. Tam ta pizza tak smakuje jak żadna w życiu, a to co na przystawkę sprawia, że ślinka cieknie na samo wspomnienie.
Tam dokładnie wtedy, kiedy trzeba znajduje się kawiarnia z epickimi lodami pistacjowymi, gdzie można usiąść i delektować się fantastycznymi smakami. Tam tuż pod domem znajduje się Foccaceria, gdzie wybór wybitnych foccacii jest tak wielki, że trudno podjąć decyzję. Tam restauracja, która woła po pierwszym spojrzeniu, serwuje genialną carbonarę tak dużą, że trudno uwierzyć, są wolne miejsca akurat wtedy, jest tiramisu, jest świetna obsługa, jest choć co, jest bosssssko!!
Jest Pinacoteca di Brera, która ma magiczną moc zachwycać i czasem nudzić, a czasem dziwić, bo ja nadal nie mam pojęcia co to był za zwierz. Są fontanny i place i sztuka i dwie sztuki i Lindt i Aperol Spritz na wynos do kubka.
A w tamtą sobotę był Maestro Ludovico Einaudi w Teatro Dal Verme. I był na wyciągnięcie ręki. I był tak dostojny, że łyżkami można by Go było jeść. I byli ci wszyscy fantastyczni muzycy, bez których nic nie byłoby takie samo. I byłam płaczką wieczoru. I każda najdrobniejsza komórka w moim ciele została przeszyta muzyką, którą tak doskonale znam. I to Experience towarzyszące mi już od ponad chyba dwóch lat wdarło się we mnie tak głęboko, że nie sądziłam, że aż tak się da. A po mojej prawej stronie za rękę ściskał i dzielił ze mną emocje On. Bez którego to wszystko by się nie udało. Jeden jedyny w swoim rodzaju, dokładnie tak czujący jak ja, w objęciach którego miłość nabrała nowego znaczenia.
I to wszystko jest piękne. I po to właśnie istnieje dla nas w tym świecie. Po to, aby tego dotykać, doświadczać, smakować, aby to czuć, aby tego pragnąć, aby się tym cieszyć, korzystać z tego i być po stokroć wdzięcznym nie umiejąc ubrać tej wdzięczności w adekwatną i wystarczającą ilość słów.
Ale niezależnie od tego kto i co powie to jest tło. Jak w każdym obrazie. A na pierwszym planie jest coś znacznie ważniejszego. Jest coś głębszego. Jest cholernie zimno i jak na zawołanie pośrodku przepięknego Parco Sempione przy pierwszych porywach zachodu słońca przychodzi znikąd stoisko z Vin Brulé i Caldarroste, których nigdy w życiu nie jadłam. I nie, nie uważam się za wyjątkową, bo takich ruchomych stoisk o tej porze roku jest pełno. Ale właśnie tam, właśnie wtedy miało to dla mnie największe znaczenie.
Bo nieważne jak piękny jest ten park. Jak spektakularny zachód słońca. Bo siedzę opatulona szalikiem jak babuszka przy niezbyt czystym stoliku, na plastikowym krzesełku. Pośrodku tego właśnie parku, który jest tłem. Dogrzewam się przepysznym cieplutkim napojem pitym z kartonowego kubeczka i jestem karmiona ciepłymi kasztami przez najbardziej Magicznego Człowieka jakiego udało mi się do tej pory doświadczyć na tak głębokim każdym możliwym poziomie. Kocham ten różowy zachód słońca, ale moje oczy patrzą tylko w jednym kierunku. I ronią łzy szczęścia właśnie ze szczęścia i śmieję się w głos z tej radości, bo w tamtej chwili czuję jakbym była najszczęśliwsza na świecie.
Bo Mediolan jest magiczny. Jest przepiękny. Włochy to są Włochy i wszystko co włoskie kocham nad życie. Ale to jest tło. Niezbędne, aby świat był magiczny. Ale dla mnie na pierwszym planie zawsze jest miłość i to ma w tym życiu największe znaczenie.
Dziękuję Ci za ten magiczny weekend. Za to, że spełniłeś marzenie, o którym nie odważyłam się nigdy marzyć zbyt głośno. Ale najbardziej za te kasztany ![]()
P.S. Dziękuję, że jesteś ![]()
P.
Ten post ma 8 komentarzy
Czas z Tobą jest zawsze wyjątkowy i magiczny✨. Dziękuję za kolejny piękny wpis, jeden z wielu do których będziemy wracać po latach i wspominać ze wzruszeniem. Kocham Cię Paulina♥️
Kocham Cię Bartek ❤️
🥺🥺❤️
❤️
Paulaaaaaa 🥹 jak ja czekałam na moją lekturę ❤️
Coś wspaniałego 🫶
🥰❤️
P.s. cieszę się z tego pięknego szczęścia 😘🌰🌰
Dziękuję Serce ❤️