Pełnia

I don’t know what truth is, but I know what love feels like and I follow that every single day

~ Deja Blu podcast

 

***

 

Czas wybrał się sam. Zawołał donośnym głosem, że jest coś jeszcze. Że to moment, aby zobaczyć. Coś zostało pomięte. Coś nie było zauważone. Kolejny etap. Coś więcej. Coś głębiej.

Potrzeba lat. Słów. Wibracji. Narzędzi. Wydarzeń. Decyzji. Wypadków. Zatrzymań. Odpowiedniego miejsca. Przestrzeni. Gotowości. Świadomości. Stabilności. Siły. Prowadzenia.

By zrozumieć. Ułożyć puzzle. Mieć czysty obraz. Dotknąć. Dźwignąć. Przeżyć jeszcze raz. Bardziej. Silniej. By się spotkać. Znaleźć sens. Być obok. Wybaczyć. I uzyskać wybaczenie.

Ponad czasem i przestrzenią. Ponad życiem. Codziennością. Rzeczywistością. Schematami. Planami. Marzeniami. Dążeniami. Spotkaniami. Niespełnianymi potrzebami. Nienawiścią. Wołaniem o pomoc.  

Jest coś. Jest Ktoś. Złożony z lat. Z momentów. Z chwil. Przeżyć. Braku zrozumienia. Niedostrzeżeń. Niedopatrzeń. Wspomnień. Miłości. Przyjaźni. Łez. Szczęścia i nieszczęścia. Wyrzutów sumienia. Odkryć. Pierwszych oddechów. Słów. Kroków. Spojrzeń. Dotyków. Wzlotów. Upadków. Uczuć. Emocji.

Ty.

Zamykam oczy. I staję. W niemocy. Te ruchy są niewygodne. Bardziej niż zwykle. Każdy z nich mniej naturalny. Mniej mój. Mniej w jakimś celu. Skumulowane spięcia. Trudno odpuścić. I puścić. Nie przestaję. Staram się podążać za głosem, który prowadzi. Ten ważniejszy dziś oszukuje. Ten ważniejszy dziś nie chce. I ja już wiem, że muszę. Bo On się boi. A jeśli się boi, to znaczy, że tam coś jest. Więc nie przestaję.

Pierwsze łzy pojawiają się przy zmianie rytmu. Kiedy dźwięki wchodzą w wyższe rejestry. Kiedy słowa wiercą w mózgu dziurę. Przez którą wsącza się ich sens. Jestem tym dźwiękiem. I jestem słowami. Dziś wiem, że to do mnie i dla mnie. Bardziej niż kiedykolwiek. Dziś czuję, że to ja.

Odpuszczam. A wtedy wszystko płynie. Miotane tymi samymi falami. Zgodnie z rytmem. Z przepływem. Z Energią. Ze łzami. Synchronicznie. W dzikich ruchach. Które uwalniają najgłębsze emocje.

Zatrzymuję się. Nie otwieram oczu. Czuję. Przepływ. Wibracje. Ciepło. Zimno. Dreszcze. Iskry. Przebłyski światła. Ciemności. Nieznanego. Strasznego. W bezpiecznej przestrzeni.

Zaczynam oddychać. Łączyć się. Z każdym Żywiołem osobno. Oddycham rytmami znanymi na pamięć. Wypracowanymi przez ostatnie miesiące. Lata. Bardzo szybko wchodzę gdzie trzeba. Byłam gotowa. Idę. Przed siebie. Na to spotkanie.

Cześć. Widzę Cię. Wróciłam. Żeby Ci pokazać, że nie jesteś sama. Jeszcze o tym nie wiesz. Będę trzymać Cię za dłoń. I pokażę, kto dmuchnął w Twoje skrzydła.

Wiem, że się boisz. Czuję jak bardzo. Kolor sprawia, że paradoksalnie to wydaje się piękne. Być może dlatego, że znam finał tej historii. Ty nie. Ale Ty grasz inną rolę w tej sztuce.

Nie trzymam już emocji na wodzy, kiedy puszczam Twoją dłoń i pozwalam zrobić kolejny krok. A później kolejny. I kolejny. I kolejny… Kołyszę Cię w ramionach i pozwalam czuć, że to dobra decyzja.

Pokażę Ci dziś. Że stając przeciwko sobie staniesz do swojej mocy. Że przegrywając wygrasz. Że burząc, odbudujesz. Że łamiąc skleisz. Że krzycząc uciszysz. Że zadając ból zasklepisz rany. Że umierając urodzisz się. Jeszcze raz.

Mam takie myśli, żeby Cię zatrzymać. Nie pozwolić Ci przez to przejść. Bo wymierzyłaś w Nas. Stanęłaś przeciwko Nam. Przeciwko mnie. Przeciwko sobie. Tak jak nikt nigdy nie stanął. I nie stanie. Tak jak nikt nigdy nie skrzywdził. I nie skrzywdzi. Bo nikt nigdy nie będzie ważniejszy. A Ty zdecydowałaś się odebrać wszystko. I to tu pękło. To tu się rozpadło. I skończyło. Legło w gruzach najważniejsze zaufanie. I tak niewiele brakło. Dobrze, że byłam obok.

Wiem, że muszę. Bo po to tu jestem. Żeby Ci pozwolić. Żeby Nam pozwolić.  Jeszcze raz przez to przejść. Bo wiem. Widzę, o co walczyłaś na oślep. Nie pamiętając. Tak jak większość Dusz, które wybrały ten świat. Ale czułaś. Od samego początku. Miałaś szanse, których nie dostrzegałaś. Szalone wizje. Brak zrozumienia. Poczucie odklejenia. Potknięcia się o te same bruzdy. Tak samo popełniane błędy. Nie było innego wyjścia.

Droga ucieczki. Droga na skróty. Najgłupsza. Najprostsza. I najtrudniejsza. W jednakowych kształtach zamknięta. W najczystszym kolorze. Niepokój. Strach. Spustoszenie w duszy. Zbyt duże emocje. Brak światła w tunelu. Innego rozwiązania. Mądrzejszej decyzji. Racjonalnego myślenia. Brak innych możliwości. Pogryzione wargi. Impuls.

Łatwo jest popełnić błąd. Próbując się czuć. Wartym zachodu. Wartym czegokolwiek. Tego się nie uczy. O tym nikt nie słucha. Tego nikt nie widzi. O tym się nie mówi. To się łatwo odbiera.

Bez świadomości konsekwencji.

Ilość sztuk, jak ilość lat dziś. Przypadek?  Niepokój nie przestrzega zasad. Niepokój trwa. Nieustraszenie. I potrafi popchnąć bardzo mocno. W niewłaściwym kierunku. Dramat. Ostatki sił. Walka o oddech. O resztki powietrza. Zniekształcone obrazy i barwy. Zakrzywiona karykaturalna rzeczywistość. Koszmar, z którego strach się obudzić. Kiedy boisz się zobaczyć, ile złamiesz serc.

Dziś zrozumiesz, że nie jesteś sama. Nie wiem, ile to już trwa. Ale wiem, że już nie chcesz wytrzymać. Twój ból, to przecież mój ból. Twoje łzy, to moje łzy. Już wiem, że przyszedł czas. Pamiętasz jak On wtedy ustąpił miejsca? Już wiesz, dlaczego Cię zostawił?

Jestem. Słyszę Cię. I wiem o co teraz walczysz. Układam się wygodnie obok ocierając resztki łez. Niełatwo było tu wrócić. Otulam Cię najmocniej ramionami, które przez lata nabrały nadludzkich sił. Wtapiam się w Ciebie i zmuszam, aby usiąść. Pomagam rozłożyć pomięte skrzydła, o które nikt nie nauczył Cię odpowiednio dbać. I zaczynam dmuchać.

Teraz już idź. Bo to najwyższy czas. Ostatni dzwonek. Największe wyzwanie. Wiem, że boli. Będzie bolało. Bo to dopiero początek. Ale jest cholernie potrzebne. Zobaczysz. To najodważniejsza decyzja jaką dziś podejmujesz. Najważniejszy krok. Idź. Umieraj powoli przyjmując każdy kolejny cios. Zobacz wszystko na co nie chcesz patrzeć. Nie odwracaj wzroku. Wyjdź z roli ofiary. Dziś pełnisz inną rolę. Połamiesz kilka serc. Nadaj temu nowy sens. Umrzesz. I się odrodzisz. Po drugiej stronie jest pięknie.

Tam nauczysz się sklejać. Tam nauczysz się leczyć. Pomagać. Tam będziesz rozdawać dobro. I miłość. Tam będziesz zmieniać świat.

Wróciłam, żebyś zrozumiała po co to było. Nigdy nie byłaś sama. To musiało umrzeć, żebyś mogła zacząć żyć.

Tak naprawdę zawsze byłam przy Tobie.

 

Przepraszam

Wybaczam Ci

Dziękuję

Kocham Cię

 

P.S. Dziękuję, że jesteś 🤍 

P.

Ten post ma 4 komentarzy

  1. W

    Zrobiło mi się lżej. Dziękuję.

    1. P.

      🥺 dziękuję 🫶🏼

Dodaj komentarz