Cisza zbyt głośno dała o Tobie znać

Nie tak się umawiałyśmy

Nabazgrała echem odbitym od ścian

Emocję stworzoną na zawołanie

Próbowałam uciec od głuchego brzmienia

W jakieś łatwiejsze do przeżycia dźwięki

Przekrzykiwała wytrwale wszystko

Co udało się zdeptać na drodze 

W potrzasku zatrzymały się chwile

Kolejny wieczór oddam na zmarnowanie

Zaprzątnięta głowa tamtymi słowami

Błądzi bez cienia wątpliwości 

Tłumiony gniew wytyczył nowe ścieżki

Załamując bezradnie ręce

Zerwałam pakt z diabłem i pozwoliłam

Bezwzględnie zdzierać warstwa po warstwie

Próbuję sprostać rzuconemu wyzwaniu

Tak bardzo znienacka mi to spadło

Z trudem wyciskam siódme poty

Próbując wytrwale wrócić na powierzchnię

Wylewam bezradnie mniej więcej morze łez

Falami rozbijanymi o brzeg rozpaczy

Układam się w znajomym drżeniu serca

Któremu z trudem przychodzi rozumieć

Otulam szczelnie wszystkie uczucia

Trzymam im przestrzeń, by mogły wypłynąć

Zaklinam czas, który nagle odebrali

Nie bacząc na konsekwencje

Przetwarzam kolejny raz do znudzenia

Choć wszystko zostało spalone

Przestałam już przecież zaglądać wstecz

A to tak wróciło niepostrzeżenie

Zderzam się bo nie zostawia wyboru

I końca bezczelnie nie widać

Przydałoby się już tutaj nie wracać

Nadzieja przecież umarła ostatnia

Przypuszczam, że znów rosnę w siłę

Najciemniej podobno jest tuż przed wschodem słońca

 

P.S. Dziękuję, że jesteś 🤍 

P.

Ten post ma 4 komentarzy

  1. M.

    Czasem dobrze, że nie można się cofnąć w czasie. Gdybyśmy mogli, to kim byśmy byli teraz niedoświadczając tych wszystkich negatywnych emocji.

    1. P.

      Nie chodzi o cofanie się w czasie. Sercu trzeba pozwolić tęsknić. Kim byśmy byli selekcjonując emocje?

  2. Malwina

    Malujesz słowami, piekne.

Dodaj komentarz