Barcelona

 

Takich Dwóch jak Nas Trzech, to nie ma ani Jednej

***

 

Jeszcze jeden raz. Na te kilka chwil. Zanurzam się. We wspomnienia nie do podrobienia. W kolejną przygodę. Tak inną od tych, które były, które będą. Nieporównywalną. Unikatową. Wyjątkową. Jedyną. Naszą. W Nasz najpiękniejszy czas. Najpiękniejszy, bo Razem.

Maluję znów na ustach i w myślach i na powierzchni skóry poprzez dreszcze. Szczęście. Manipuluję myślami, wspomnieniami, tak jak zawsze chwilami, żeby co jakiś czas popatrzeć inaczej. Żeby znów być za. Jestem teraz w jednej z tych chwil, w której udałam, że dostrzegłam coś ciekawego, coś, co chcę sfotografować.

Chcę dostrzec. Chcę patrzeć. Chcę fotografować i filmować. Was. Robię to wielokrotnie podczas każdego z wyjazdów, kiedy tylko mam ku temu sposobność, bo uwielbiam na Was patrzeć z daleka. Tym razem znów oglądacie się na mnie, żeby sprawdzić czy trzeba zaczekać. Nie trzeba. Dogonię. Muszę po prostu na Was popatrzeć. Z innej perspektywy. Z oddali. Podążać za splątanymi ze sobą Waszymi, nie do podrobienia unikalnymi zapachami.

Sprzedałam właśnie swoją małą tajemnicę, no cóż. Może następnym razem uśmiechniecie się oglądając na mnie, kiedy udaję lub nie udaję. Jakby nie było – po to, aby docenić piękno. Kocham Was. Do szaleństwa. I nie ma dla mnie znaczenia czy wszystko idzie zgodnie z perfekcyjnie dopracowanym planem. Bo to nie miejsce, nie plan są najważniejsze. Wy jesteście. My jesteśmy.

I to nie jest tak, że nie przywiązuję wagi do tego, co się wydarza i jest mi wszystko jedno. Bo nie. Ale po prostu zawsze podskórnie wiem, że niezależnie od tego jak bardzo niezgodnie z planem, to nic, absolutnie nic nam naszego czasu nie zaburzy.

A każda z chwil zaopiekowana i zaplanowana jest zawsze w najlepszy możliwy sposób. Bo w każdy z tych planów włożone jest serce. Czyściutkie serduszko, które zawsze chce jak najlepiej. No i trzeba podkreślić – ponadprzeciętny zmysł organizacji, który można porównać tylko z jednym. Tylko z tym po którym został odziedziczony.

Jestem niewiarygodnie wdzięczna za każdy moment. Za lekkie starty i mięciutkie lądowania. Za tysiące kroków i niedoszłą „śmierć”. Za stolik po przylocie i kolację, o której mogła pomyśleć wyprzedzeniem tylko Ona. Za hotel, który w tak nieoczywisty sposób wielokrotnie potrafił zaskoczyć i dostarczyć dodatkowych śmichów chichów i rozrywek, dzięki czemu powiększamy ilość wspomnień, z których będziemy się co jakiś czas śmiać.

Za każde przeeeeeeepyszne jedzonko zarówno dla trojga, jak i dla czworga choć wciąż jak zawsze dla dwóch i pół. Za utwierdzenie w przekonaniu, że owoce morza naprawdę po 37 latach baaaardzo na tak. Za sangrię, bez której przecież nie dało się obyć i nie było sensu na kieliszki. Za całe piękno Barcelony jakiego mogłyśmy dotknąć. Za kawę, której tak trudno było spełnić oczekiwania francuskich podniebień w Hiszpanii. Za muzeum Barcy i ból dupy, bo stadion zamknięty.

Za morze – „co ja morza nie widziałam?” Lody pistacjowe, bo przecież nie dało się nie.  Muzeum Picassa i połechtanie mojej artystycznej części duszy. Deszcz, który spsuł trochę plany i jednocześnie wcale nie spsuł, bo przecież tak miało być. Za szaleństwo komunikacyjno – miejsko – biletowe. Za to, jak siebie wzajemnie też da się zgubić. Za chwilowy przyjemny powrót do krótkich portek. Za zbijane piątki.

Dziękuję za naszą Barcelonę. Za to, że mogłyśmy ją razem zdobyć. Za to, że jesteśmy tak perfekcyjnym Teamem, że nie do podrobienia. Za wszystko co mam dzięki Wam.

Za Nas Wam dziękuję. Za Naszą Matczyno Córkową miłość i przyjaźń, której życzę wszystkim Matkom i Córkom. Dziękuję, że Was mam. Dziękuję, że mamy siebie. Kocham Was moje Muszkieterki ❤️

 

P.S. Dziękuję, że jesteś 🤍

P.

Ten post ma 4 komentarzy

  1. Malwina

    Wzrusz 🥹 buziaki dla Muszkieterek ❤️

    1. P.

      Buziaki od Muszkieterek 😘❤️

  2. Irena

    ❤️❤️

Dodaj komentarz