Proszę złap mnie za rękę
Zabiorę Ciebie w miejsce piękniejsze niż raj
Czerwone jak serce nad głowami powietrze mgliste od barw
W drodze po szczęście szaleństwem by było nie móc wzbić się do gwiazd
~ W drodze po szczęście – O.S.T.R.
***
Jakieś wewnętrzne przeczucie nie pozwalało mi dopuścić do głowy myśli, że pogoda może pokrzyżować ten plan. Skorzystałam, oczywiście ze swoich możliwości wysłania odpowiednich Energii w odpowiednie miejsca, bo jedynie deszcz mógł tutaj namieszać.
Z introwertycznego punktu widzenia ogromnym wyjściem ze strefy komfortu było dla mnie wybranie się na to wydarzenie. Ale prawo przyciągania zadziałało. Pierwszego razu żałowałam, więc postanowiłam zbierać do kupy odwagę aż do następnego. I pomyślałam nawet, że jak to będzie w Pełnię to nie ma siły.
I nie było. Więc całe popołudnie dostosowałam do nieoczywistych poniedziałkowych wieczornych planów. „Wyposażona w” nowe i stare kryształowe narzędzia pracy własnej ruszyłam tam, gdzie czułam, że moje wrażliwe na energię wszystko doświadczy czegoś niepowtarzalnego.
Byłam na miejscu na chwilę przed wyznaczonym czasem, w celu zajęcia miejsca w pierwszym rzędzie. I znów z introwertycznego punktu widzenia – serio? Serio. I dopiero teraz do mnie dotarło, że nie skończyłam zgrabnie wkomponowana w jakieś krzaki, tylko właśnie w pierwszym rzędzie. Z własnej, nieprzymuszonej woli. Ewoluuję jako istota ludzka, bez dwóch zdań.
Zajęłam swoje miejsce i rozpoczęłam proces dostrajania. Do wielobarwnego zachodu słońca, szumu wiatru, zwiastującej potencjalny deszcz aury, kaczek, ptaków, magii natury. Do Istot, które licznie zaczęły zmierzać w naszym kierunku i do energii, która pęczniała z każdą kolejną Osobą, zasiadającą w pobliżu. Tym, co zauważyłam, a dało się wyczuć prawie namacalnie był spokój. Ale również to, że przyjechaliśmy tam doświadczać. Że byliśmy tam po to, aby czuć.
Kiedy popłynęły pierwsze dźwięki przepadłam. Już wiedziałam, że niezależnie od tego czy Księżyc zaszczyci nas swoją obecnością, czy nie, magia w tamtej chwili po prostu zaczęła się dziać. Czepiać wiatru można się było jedynie czasem, chcąc zrobić zdjęcie lub nagrać film przy silniejszym podmuchu. Ani jedna kropla deszczu nie spadła.
Sprawca całego zamieszania zaraził mnie magią handpana już jakiś czas wcześniej, ale nigdy nie udało mi się jej doświadczyć na żywo. W połączeniu z pozostałymi instrumentami, których (z góry przepraszam) nazw ja amatorka nawet nie jestem w stanie powtórzyć, dostaliśmy szansę doświadczenia przepięknego koncertu na żywo. Melodie tworzone spontanicznie były tak niewyobrażalnie magiczne, że nawet teraz mam ciarki.
Odleciałam. Wiedziałam, że tak będzie. Choć nie sądziłam, że aż tak. Wszystko we mnie falowało w rytmach, których mogłam być świadkiem. Ta muzyka płynęła swoją energią we mnie. Dosłownie. Poruszała i rozgrzewała każdą najdrobniejszą cząsteczkę w moim ciele. Kiedy zamykałam oczy czułam się nią dosłownie otulona. I nawet myszka, która zrobiła sobie spacer po mojej stopie nie była mnie w stanie wybić ze stanu w jaki zostałam wprowadzona. Od pierwszej nutki.
Nie byłam sama. Zresztą, poznałam kilka Osób. Ale tak naprawdę byliśmy tam wszyscy razem. Każdy, kto zdecydował się zaszczycić swoją obecnością to przepiękne wydarzenie. Czułam, że jesteśmy połączeni. Mamy magicznych ludzi na świecie. Czasem bliżej niż nam się wydaje. Każdy z nas ma w sobie nutkę magii. W każdym z nas jest taka iskierka.
I to piękne, kiedy Ktoś postanawia swoją dzielić z innymi. Tak po prostu. Bezinteresownie. Dobro wraca. Ale również dobro przyciąga dobro. Wystarczy kochać i czuć całym sercem to, co się robi. Mieć w sobie ogrom miłości do życia, do świata, do ludzi, tak zwyczajnie. Działać. I przede wszystkim chcieć. Kiedy ma się pasję i taką nadnaturalną lekkość w tym, co się robi, to wytworzona dzięki temu energia sama przyciąga wszystko, co wibruje na podobnym poziomie.
A później wystarczy podjąć jedną decyzję. Zrobić jeden krok. Udostępnić wpis, zaproszenie. Raz, a później drugi. I można dzięki temu zaczarować piękne dzikie miejsce znajdujące się w środku miasta. I ściągnąć w niepodobnie czujących Ludzi. Którzy tak zwyczajnie, tak po prostu, z potrzeby serca chcą posłuchać co Mu w duszy gra.
Czuję ogromną wdzięczność, że wszystko w moim życiu zaklikało tak, że mogłam się tam znaleźć. Bo to był efekt wielu małych lub większych, ale zupełnie nieprzypadkowych decyzji i wydarzeń. Pięknie było doświadczyć Jego magii na własnej skórze. Jego, ale również Każdego, kto dla nas grał. Bo to był spontanicznie stworzony Zespół, wystarczyło, żeby zabrakło choć jednego Ogniwa i nic już nie brzmiałoby tak samo.
To są niby takie zwykłe rzeczy. I być może nie każdy rozumie moją fascynację i mój odbiór. Ale to nic. Nie o to tu chodzi. Cieszę się, że potrafię tak czuć. Bo to dodaje mojemu życiu blasku. I sensu. I radości. Kiedyś miałabym problem z tym, że to nie w weekend, że musiałabym zmienić swój rozkład dnia, że musiałbym z czegoś zrezygnować. Dziś już powoli zaczynam wierzyć, że istnieje coś takiego jak spontaniczność i okazuje się, że czasem nawet ja w nią potrafię.
Efektem ubocznym takich wydarzeń jest brak słów na opisanie stanu w jaki potrafi wprowadzić. I nawet ja, po tak wielu już wypowiedzianych nie mam pewności, że oddałam wystarczająco to, co czuję.
Każde doświadczenie w życiu ma na nas wpływ. Coś w nas zmienia. Układa w odpowiednich miejscach. I jak widać to wydarzenie w moim przypadku również. Dlatego o nim piszę. I choć czasem są to subtelne zmiany warto zgłębiać siebie. Warto siebie czuć. Bo małe zmiany prowadzą do wielkich. I kiedy czasem zaglądniesz wstecz, żeby sobie przypomnieć, jak to było, miło jest poczuć, że każdy kroczek był warty tego, aby dziś być kimś więcej, aby stawać się kimś lepszym.
Z tego miejsca chciałam podziękować Sprawcy całego zamieszania. Temu Czarodziejowi, który spotęgował działanie Pełni Księżyca w moim osobistym procesie. Jestem niewiarygodnie wdzięczna Jemu i Każdemu kto wybił dla nas jakikolwiek rytm, zagrał dźwięk. Ale też każdej Osobie, która tam po prostu była. Bo każdy z nas, nawet muzycznie nieuzdolniony wniósł swoją cegiełkę energetyczną do tego pola, które udało się nam razem stworzyć. Bez choćby jednej nie byłoby tak samo. Każdy był tak samo ważny.
Poznałam wspaniałych Ludzi. A cykałam się pojechać. To w ludziach jest siła. Kiedy są razem. I tak naprawdę nie potrzeba wiele, czasem wystarczy po prostu być, a magia zadziewa się sama. Energia ma to do siebie, że się łączy. A połączona oddziałuje ze zwiększoną mocą. Na wszystko wokół. Przecież odegnaliśmy burzę. I tylko Księżyc menda wyglądnął zza chmur dopiero jak pojechałam. Ale to nic. Energię się czuje. A tego wieczoru Jej nic nie mogło ugasić.
Takie piękne zdanie padło: Ludzi ciągnie do ludzi. Nie znajdę lepszego podsumowania.
Bartek, dziękuję za te przepiękne chwile
![]()
Bajeczna
made by Robert Mach – dziękuję
![]()
P.S. Dziękuję, że jesteś ![]()
P.
Ten post ma 2 komentarzy
Ojej coś niesamowitego jak czytam to sobie to wszystko wyobrażam 🥰 Czarodziej muzyka i ta myszka 🤩 Jeżeli będzie okazja jeszcze kiedyś również się wybiorę 🫶😘
Koniecznie! ❤️