The Bird of Humanity

 

Słowo, które nie jest wypowiedziane

jest słowem, którego nie można powtórzyć

nie można się go nauczyć ani imitować

póki więc nie otworzą się usta

nie otworzą się rzeki

nie otworzą się rany

nie otworzą się umysły

nie otworzy się raj

 

~ Krzysztof Pieczyński

 

***

 

Wtapiam się w odgłosy ciszy. W rzeczywistość pomiędzy każdym uderzeniem serca. W mikrosekundy pomiędzy myślą a myślą. W zatrzymania pomiędzy wdechem i wydechem. Dotykam chwil w których poza mną jestem tylko ja. Bez maski. Bez słów. W przestrzeni. Bez ram. Wymagań. Poprzeczek. Planów. Pośpiechu. Pogoni za uciekającym czasem. Zatrzymuję dla siebie świat, żeby zaistnieć jeszcze raz. W promieniach Słońca prześwietlających na wskroś. W blasku Księżyca poruszającym wibrację od pierwszej do ostatniej. Od dołu do góry. Coś płynie subtelnym strumieniem. Przemierza wszystkie zakamarki Serca i Duszy. Odbiera władzę temu, co próbuje odwrócić uwagę. Wyszarpuje za ucho, wyprowadza za drzwi, zamyka na klucz.

Jestem.

Taką wersją, której nie nadałam nazwy. Pijana Powietrzem, Ziemią, Wodą, Ogniem. W bańce z wiary, nadziei, miłości. W czystości intencji. W niegasnącym świetle. Rozpalona siłą wewnętrznego spokoju. Wytrwale dążąca obraną ścieżką. Na przekór tym, którzy zamykają w skrzyniach zabitych setkami gwoździ. Uciekam. Sukcesywnemu praniu mózgu teoretycznymi wygodami i pozornym szczęściem. Wymazywaniu pamięci o tym kim byłam, kim jestem, kim mogę być. Rozrywam łańcuchy przytwierdzone do murów, które strzegą granic świata, w którym niemożliwe nie istnieje. Powstaję z mgły, stworzonej sztucznie na potrzeby kontroli. Nie daję się dłużej ogłupiać nagłówkami, które jedyne co mają wspólnego z rzeczywistością, to to, że zostały w niej stworzone, aby zastraszać. Nie wierzę w ani jedno słowo, którym próbują mnie karmić. Uśmiecham się w duchu świadomością, że w tym świecie krąży Energia, która z każdą chwilą jest coraz głośniejsza. Taka, której nigdy nie uda się w pełni kontrolować. Nigdy nie uda się Jej powstrzymać.

Czuję.

Że rosnę w siłę po każdym spotkaniu ze sobą. I z Wami. I z Nimi. W przestrzeni powietrznej, której brak limitów. Granic. Której nie kończą się możliwości. Przepuszczam przez wszystkie warstwy skóry. Przez wszystkie filtry. Przez każdą cząsteczkę, którą jestem. Każdą, która jest mną. I łączę w perfekcyjnym balansie obydwie Siły, które bez siebie wzajemnie istnieć nie mogą. Odnalazłam w sobie Moc. Otworzyłam dla Niej serce. Wpuściłam Drugą bez której Pierwsza jest niepełna. Niekompletna. Jest bez sensu. W idealnej harmonii, na Dwóch Skrzydłach. Które pozwalają lecieć przed siebie. W wybranym kierunku. Które dążą do dobra. Do lepszego jutra. Do lepszych Nas.

Dotykam.

Symetrycznie stworzonych Skrzydeł. Miękkości Energii, które tańczą w perfekcyjnym dopasowaniu. Przeplatają się ze sobą. Elektryzują przy każdym najmniejszym dotyku. Tańczą. Kręcą się. Tworzą coraz większe Tornado. I jest Ich więcej i więcej i więcej każdego dnia. I rosną i rosną i rosną i nie przestaną rosnąć, bo tego się nie da zatrzymać. I runie to wszystko co budowane było przez lata. Na Jednym Skrzydle oparte. Przez co mogło się kręcić tylko w kółko. I znów ból się powtarza. Znów walka i wojna. Znów śmierć. I strach. O dziś. O jutro. Budowane bez fundamentów. W złych intencjach. Dla władzy. Dla pieniędzy. Dla poczucia wyższości. Dla pełnej kontroli. Dla nowego porządku.

Nic, co złe nigdy nie wygra. Nic, co rani nie pozostanie nietknięte bez konsekwencji. Nigdy nie wygra to, co bije przede wszystkim w siebie. Bo to co próbujesz kontrolować, to co krzywdzisz, czemu zadajesz ból, co zabijasz jest Tobą. I mogą minąć dni, tygodnie, miesiące i lata. Ale przyjdzie dzień, w którym przed ostatnim zamknięciem oczu, przed ostatnim wydechem, zrozumiesz, że to nie świat, nie ludzie, nie praca, nie pieniądze, zrozumiesz, że to Ty. Zabiłeś siebie. Straciłeś życie. Zmarnowałeś setki milionów chwil, tylko po to, żeby w ostatnim momencie jaki Ci pozostał na tym świecie zamiast uśmiechnąć się, bo zrobiłeś wszystko co w Twojej mocy, żeby przeżyć najpiękniejsze życie, uronisz łzę. I ostatnim co przepłynie przez głowę będzie myśl, że kurwa wcale nie było warto.

 

Ciekawe: https://www.barneyandflow.com/new-blog/new-paradigm

 

P.S. Dziękuję, że jesteś 🤍 

P.

Ten post ma 2 komentarzy

  1. Malina

    Ja dzięki Tobie odnajduje siłę, harmonię i energię, której nigdy nie czułam w sobie mocniej niż teraz. Za tą nogę (której się tak mocno trzymam 😅i nie puszcze☝️) będę wdzięczna do końca 🫶

    1. P.

      Dziękuję za zaufanie ❤️

Dodaj komentarz