Miłość Stulecia

-Puchatku?

-Tak Prosiaczku?

-Nic- powiedział Prosiaczek biorąc Puchatka za łapkę – Chciałem się tylko upewnić, że jesteś

~ Alan Alexander Milne, Kubuś Puchatek

***

Trudno nie szukać tu głębszego sensu. Kiedy po dłużej nieobecności zjawiasz się właśnie tego dnia. Właśnie o tej porze. Właśnie w tamtym miejscu. Żeby „pobiegać po lesie”. Właśnie w chwili, w której nie potrafię poprosić o wsparcie. Dostrzegłaś co się dzieje pomiędzy wierszami kilka godzin wcześniej.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że najnormalniej w świecie wiedziałaś, że Twoja obecność była potrzebna jak tlen. Na tamtą jedną chwilę. Na tamten jeden moment. Na te kilka zdań, które potrzebowałam Komuś dać. Na te kilka łez, które zaszkliły oczy. Na to dobro w Twoich objęciach. Potrzebowałam Cię, choć nie chciałam zawracać głowy. Potrzebowałam Twojej Energii w swoim polu. Więc się po prostu zjawiłaś. Czułaś. Wiedziałaś. Jesteśmy połączone.

Ta Miłość Stulecia zaczęła się w przedszkolu. A w zasadzie w zerówce. I nigdy nie przypuszczałabym, że to pierwsze spotkanie połączy nas na całe życie. Nie była to przyjaźń od pierwszego wejrzenia. Ale niespotykane połączenie owszem. Bo pamiętam, że zawsze oglądałam się na Ciebie. Zawsze w tamtym tłumie Ciebie szukałam. Kochałam nas wszystkie w tych późniejszych paczkach, ale to najbliżej Ciebie zawsze chciałam być. I jakoś nie potrafiłam doskoczyć.

Nasza historia była może niezbyt burzliwa, ale jednak. Z perspektywy czasu widzę, jak próbowałyśmy się zbliżać, docierać, sporo nas łączyło, ale sporo jednak dzieliło. Przyciąganie chyba było od zawsze, myślę, że się ze mną zgodzisz. Ta przerwa była bezsensowna, z perspektywy czasu obie to dostrzegamy. Z jakiegoś powodu musiało się tak stać. Ale pamiętam, że nawet w jej trakcie zawsze kłuła tęsknota za Twoją obecnością. Ciągle zastanawiałam się co u Ciebie.  

Nie zapomnę do końca życia pierwszego spotkania po latach. Które zostało zaaranżowane. Nie spodziewałam się Ciebie ani Ty nie spodziewałaś się mnie. Nie mogłam przewidzieć, że tego dnia zmieni się reszta mojego życia. Pamiętam, jak mnie zamurowało, kiedy Cię zobaczyłam. Tak długo ze sobą nie rozmawiałyśmy. Czas stanął w tym jednym momencie, bo padłyśmy sobie w ramiona tak naturalnie.

A ja? Wiesz, chyba Ci tego nie mówiłam, ale poczułam się jak w domu. Poczułam, że wreszcie odzyskałam Brakujące Ogniwo w swoim życiu. A wtedy jak nasze drogi na chwilę się rozeszły, ukryłam odrobinę siebie w Twojej kieszeni. Chciałam być przy Tobie mimo wszystko. A w swoje puste miejsce po tym kawałku schowałam sobie odrobinę Ciebie. Wzięłam ją bez pytania. Przepraszam.

I wróciłaś do mnie. Z tym kawałkiem w kieszeni, który stał się Twój już na zawsze. Żebyś mogła go dotknąć, kiedy ja będę zbyt daleko. Wróciłaś, a ja już wiedziałam, że nigdy nie pozwolę Ci odejść. Niezależnie, gdzie na świecie będziemy.

Dziękuję. Za to jak pięknie jest z Tobą żyć. Za tworzenie niesamowitej historii. Za to jak wina wiecznie było za mało i myślałam, że się nigdy nie nauczymy. Za picie z „doniczki”. Za wpierdol od Goszy. Za ten nieszczęsny szampion. Za tą ważną pomoc w liceum (tu proszę przytulić Mamę M. – kocham).  Za to, jak ostatecznie i tak na posadzce w kuchni było najlepiej. Za Szahahahahahalalaloł… Za to jak się nie posiadasz i kto Ci teraz podskoczy.

Za najcudowniejsze dwa lata studiów, bo razem. Za najgłupsze przedmioty bez ani jednej poprawki, dzięki szczerej wierze we wspólną wizualizację. Za dzielne badanie metod oceny projektów inwestycyjnych przy szklance wody i trzech lampkach wina. W środku tygodnia. Za uciekanie z zajęć na dobre jedzonko, bo są w życiu rzeczy ważne i ważniejsze. Za super bohatera tuż przed obroną na środku korytarza uczelni, żeby dodać odwagi. Za każde urocze dzień dobry do kierowców w całym Rzeszowie. Za ja nie wierze tir nas bierze. Za karaoke, sesje zdjęciowe i nagrywane teledyski zawsze w drodze powrotnej, które On biedny musiał znosić.

Za pamiętną wycieczkę rowerową, opalanki na stawach i ten cudowny olej kokosowy, który rozlałaś. Za to jak w kilku zdaniach potrafisz postawić na nogi i dodać wiary w to, że wszystko będzie dobrze. Za to jak pięknie się z Tobą milczy i nawija do późnych godzin nocnych. Za każdą menzurkę, bo tak.

Za to, że kompletnie nie wiedziałaś o czym ja pierdolę, a i tak poszłabyś w to w ciemno. Bo dziś wiem, że tak samo jak ja za Tobą, Ty ruszyłabyś za mną bez zastanowienia w ogień. Dziękuję za zaufanie. Za szczerość. Za każde dobre słowo. Za to jak ważna jestem, bo pokazujesz mi to na każdym kroku. Za epickie wesele, na którym mogłam świętować Wasze szczęście. Za milion myśli na sekundę wyrażanych na głos niekiedy jednocześnie, które nauczyłam się nawijać na szpulkę. Za wyprawę detektywistyczną i rozkaz, aby wypierdalać do tyłu, bo jak ja się kurwa ubrałam. Za to, że jeśli zadzwonię, że zabiłam od razu się rozłączysz, bo przecież musisz szukać dywanu na zwłoki. Za najczystszą przyjaźń i najczystszą miłość.

Dziękuję, że tak bardzo mi ufasz. Że wierzysz w to, co tworzę i w co wierzę. Że przyjmujesz to, co mam do zaoferowania. Za czytanie tak doskonale pomiędzy moimi wierszami. Za to jak dobrze mnie znasz. Jak dobrze rozumiesz. Za niesamowite wsparcie. Za to, że Tobie naprawdę mogę powiedzieć wszystko. Za każdą rzecz, którą powiedziałaś głośno, choć czasem lepiej byłoby nie. Za tego zabawnego kaca, którego nie zapomnę do końca życia, a który musiał się skończyć ucieczką. Za to jak słodko spałaś w busie i jak sprawdzałaś, czy śpię ja. Za to, że mogę o każdej porze dnia i nocy, choć prawdopodobnie wykluczając morderstwo i tak wyczekałabym do rana, bo sen jest bardzo ważny. Mam z Tobą tyle wspomnień, przy których prycham ze śmiechu, bo nie mogę się powstrzymać, że nie sposób je tu wszystkie zmieścić.

Dziękuję, że mnie czytasz, zawsze z zapartym tchem, a kończąc przebierasz nóżkami w oczekiwaniu na kolejny. Tak wiele stworzyłyśmy już razem. Tak wiele jeszcze stworzymy. Pięknie jest być świadkiem zmiany jaka w Tobie zachodzi. Jak rozkwitasz każdego dnia uczepiona mojej nogi. Kradziejko pięknej podstrugiwaczki. Mój najcudowniejszy Mały Demonie od dziecka. Pozwolę sobie Ciebie nadal odrobinę szlifować tak, abyś już tego Demona nie dokarmiała. Zdecydowanie z dobrem Ci jest do twarzy.

Podziwiam Cię. Za to kim jesteś po tym wszystkim przez co przeszłaś. Za ponadprzeciętną siłę, wolę walki i za to, że nigdy się nie poddajesz. Za przeuroczą bystrość umysłu i niewiarygodną inteligencję. Jesteś chodzącym Dowodem na to, że jak się chce, to można wszystko. Jesteś wzorem do naśladowania. Jesteś tak niesamowitym Człowiekiem, że aż trudno uwierzyć, że jedna Osoba może zmieścić w sobie tak wiele.

Jesteś pierwszą Czarownicą, którą spotkałam. Pokazałaś mi, że nie jestem sama. Moją rolą było jedynie pomóc Ci zmienić kolor, tak aby Twoja magia była biała.

Jesteś moją Trzecią Połówką. Siostrą. Przyjaciółką. Moim Sercem. Bratnią Duszą. Nieocenionym wsparciem. Szczęściem. Moim Człowiekiem. Jesteś moją osobistą Terapią. Lekiem na całe zło. Twoja Energia koi pęknięte serce. Jesteś moim cichym Aniołem, który podnosi, kiedy moje skrzydła zapominają, jak latać. Taką przyjaźń może zbudować jedynie czas. Bliskość, ale jak widać również dalekość. Już nie chce pamiętać, że kiedyś Cię nie było. Moje życie bez Ciebie było niekompletne.

Dziękuję za to, że do mnie wróciłaś. Dwa razy. Za miejsce obok Ciebie i Małego Księcia.

Wiesz, że jestem i będę zawsze dla Ciebie. Nigdy nie przestanę Cię kochać ❤️

No już wystarczy, nie rycz Mała ❤️

P.S. Dziękuję, że jesteś 🤍 

P.

Ten post ma 4 komentarzy

  1. Magdalena

    Cudownie to czytać ❤️ cudownie Was znać ❤️ Piękna i prawdziwa relacja 😘 jak dobrze, że macie siebie 🥰

  2. Malina

    Paula ja ryczę. Kocham Cię bardzo mocno nie mam słów na to by wyrazić jak jest mi miło i jak dobrze przełykać gule z takiego powodu (nie jest ani trochę niekomfortowo) to cudowne. Nie wyobrażam sobie siebie beż Ciebie❤️😘 Proszę bądź zawsze

    1. P.

      Mówisz i masz ❤️ nie pozbędziesz się mnie 👆🏼🫶🏼

Dodaj komentarz