Zgredek

 

If you only do what you can do, then you will never be better than what you are

~Master Shifu

 

***

 

Sam* kreujesz swoją rzeczywistość. Na Tobie spoczywa odpowiedzialność za własne życie. Za siebie. Na nikim innym. Nikt Twojego życia za Ciebie nie przeżyje. Nikt za Ciebie nie umrze. Nikt nie mógł się za Ciebie urodzić. Nikt bardziej niż Ty nie będzie świętował Twojego sukcesu. Nikt mocniej nie upadnie, kiedy świat postanowi Cię w ten czy inny sposób zatrzymać. Nikt za Ciebie nie zapłacze. Nikt się za Ciebie nie uśmiechnie.

Każdy z nas jest odpowiedzialny za to jak kieruje swoim życiem. To od Ciebie zależy jaką etykietkę przypniesz chwilom, wydarzeniom, sytuacjom, wzlotom, upadkom. I to Twój wybór jak zareagujesz na zaistniałą sytuację. Nieważne, co się wydarzy. Nikt nie jest winny. Ty też nie. To nie Twoja wina, że jest „źle”. Ale Twoją odpowiedzialnością jest, aby coś zmienić, jeśli już dłużej tak nie chcesz, jeśli dłużej nie możesz.

Upadłam. Dość nisko. Całkiem niedawno. Troszkę zabolało. Paradoksalnie w zderzeniu ze zwielokrotnionym dobrem, ciepłem, ogromem potencjałów, charyzmy, możliwości, pewności i wiary w siebie, przyjaźni i miłości. Upadłam. Zaraz po tym, kiedy czułam się fantastycznie w tej nowej bajce, do której poproszono mnie, abym dołożyła swoją cegiełkę.

Zabawne z perspektywy obserwatora własnych emocji jest to, kiedy jedna część duszy jest w niebie, szaleje wewnętrznie, skacze z radości i chce się jej płakać ze szczęścia, a druga mroczniejsza, opleciona przez cienie zakłada maskę i resztki płaszcza ochronnego, który ochronnym jest jedynie w jej mniemaniu.

Upadłam, bo się przestraszyłam. Bo mój cień przypomniał mi mnie z kiedyś. Tą, chowającą się od dawna pod maską introwertyzmu, który zanim jeszcze stał się tak modnym w dzisiejszych czasach określeniem, był kiedyś po prostu przeświadczeniem, że jest coś ze mną nie tak, że nigdzie do końca nie pasuję, bo jestem inna.

I teraz znów byłam inna. Byłam wycofana. Cicha. Nie potrafiłam się przebić. I robiłam wszystko, żeby nie krzyżować rąk i się nie blokować, a zamiast tego chłonąć to dobro, które napływało do mnie z pięciu Stron obecnych przy cudownie, spontanicznie utworzonej burzy mózgów.

Przestraszyłam się jak kiedyś w życiu, że znów nie pasuję. Że nie ma we mnie takiego jak Tam potencjału, że nie mam tej charyzmy. Miałam nawet myśli o tym, że wymyśliłam sobie, że nadaję się do rzeczy, które chcę robić i tworzyć. Że nie podołam temu wyzwaniu.

A kiedy wróciłam do domu z pełną świadomością przyjęłam zauważony przez samą siebie fakt, że problem nie tkwi we mnie, w sensie, że nie mam nic, ani mieć nie będę do zaoferowania, czy że braknie mi odwagi do realizacji pomysłów. Zrozumiałam, że problem tkwi w Chochliku, którego noszę w sobie. Nazwałam Go Zgredkiem. Z miłości do Harrego Pottera. On ma cholerną świadomość o moim potencjale, ale chce mnie chronić za wszelką cenę, bo jak zacznę, to już nie będzie odwrotu. Nie będzie już tamtej Pauliny i Ona się już nie będzie chować.

Jestem ogromną szczęściarą, bo mam w swoim życiu Cudowne Istoty, które potrafią postawić mnie na nogi, kiedy upadam. Mam Ludki, a w zasadzie trochę Kosmiczne Ludki, które tak ślepo we mnie wierzą, że za skarby świata nie pozwolą mi się poddać. I wiem, że ufają mi bezgranicznie. Po prostu wiedzą, że nie podejmuję decyzji natchnięta chwilą, że każda z moich decyzji, nawet ta spontaniczna (?!) jest głosem mojej Intuicji. Że w te skrzydła trzeba dmuchać, bo wtedy latam wyżej. Dziękuję Wam ❤️

Wstałam. Wstałam dziś z kolan kopnięta ważnymi słowami. Z pełną akceptacją tego, że upadnę jeszcze nie raz. Z niemożliwą do wygaśnięcia wiarą w to, że właśnie po to wszystko, co się dzieje pojawiłam się na tym świecie.

I już nie ma światełka w tunelu. Bo to nie jest tunel. To jest po prostu światło. Światło, które mnie otacza. Światło, które woła z każdego rogu. Z każdej książki, podcastu, strony internetowej, czy Człowieka w moim polu, na którego akurat „przypadkiem” trafię. Nie ma światełka. Jest światło. Jest magia, która nie przestaje się dziać.

Gram w otwarte karty z życiem. Noszę serce na dłoni. I choć nadal mój Zgredek pomaga mi się bać i próbuje ściągnąć w dół, dziś przytulam Go bardzo mocno do serduszka.

Wiesz co Zgredku? Kocham Cię. Dziękuję Ci, że jesteś. Że dbasz o moje bezpieczeństwo. Dziękuję, że czasem w tak niewygodny sposób o sobie przypominasz. Ale dziękuję też, że kiedy zaczynam rozkładać skrzydła odpuszczasz. Chowasz się do tego swojego kącika i pozwalasz latać. Bo mi ufasz. I wiesz, że już nigdy nie zrobię Nam krzywdy.

 

Przepraszam

Proszę wybacz mi

Dziękuję

Kocham Cię

 

P.S. Dziękuję, że jesteś 🤍

P.

Ten post ma 8 komentarzy

  1. Bartosz

    Leć po co zechcesz na tych swoich nowych skrzydłach Paulina✨. Kocham Cię♥️

    1. P.

      Kocham Cię Bartek 🥹❤️

  2. Malwina

    ♥️ ukochuje i zawsze zapraszam z Małym 🧣🤴gdyby coś wiesz gdzie nas znaleźć 😘🫶

    1. P.

      Wiem Serce ❤️ doskonale wiem, że mam obok Was miejsce 😘❤️

  3. Joanna

    Kocham i przytulam Twojego Zgredka🐡mój akurat od jakiegoś czasu śpi, bo mu wygodne i ciepłe łóżeczko umościłam…ale jest🥰 i niech ma się dobrze, chociaż wierci się bez przerwy przez sen🙃
    Grzejmy się Paulinko w tym świetle…tyle lat pracy włożone ,żeby świecic🥹dmucham w Twoje skrzydła siostrzaną czułością🫂 lecimy razem , a co tam … Bój się i idź w to jak mawiają jacyś tam mądrale 😘🩷✨

    1. P.

      Dziękuję Asiu za wsparcie ✨ latajmy razem ❤️

  4. Magda

    Każde z tych słów jest takie ważne. Takie moje w sercu I duszy. Jak dobrze, że stanęłaś na mojej drodze. Jak dobrze!

    1. P.

      Dziękuję Madziu 🤍 dziękuję, że Ty stanęłaś na mojej 🤍

Dodaj komentarz